Wiersze Goszajki

Pocztówki

Przyślę Ci, Babciu, kilka pocztówek.
Na blat kuchenny, pocztą okienną.
Sama je słońcem będę malować,
A w dni pochmurne pogodą senną.

Rosą poranną, niebem po zmroku,
Mgiełką znad łąki, pobliską rzeczką.
I wybacz jeśli kartkę pobrudzę
Tym Twoim plackiem z czarną porzeczką.

Na mych pocztówkach będzie Twój ogród,
Wszystkie chochliki i wszystkie skrzaty.
(Zawsze mi wierzysz, gdy o nich mówię.
Twój ulubieniec – to ten wąsaty.)

I poczochrana jędza znad rzeczki.
„To tylko wierzba” – mówią niektórzy.
Czemu więc zawsze, gdy na nią patrzę,
Chłodny wiatr wieje, niebo się chmurzy?

Kwiatowe duszki w malwach ukryte
I georginie tak strojne w piórka,
Na mych pocztówkach będzie skraj lasu
Oraz kawałek Twego podwórka.

Złośliwa kotka, motyl przelotem,
Kurka, co w ziemi pazurem grzebie,
A tych pocztówek będzie trzydzieści,
Bo cały miesiąc spędzę u Ciebie!

Słońce na potem

Jesień przychodzi łagodnie –
Lato przeprasza zapachem,
A ono gasząc kolory
Chciałoby skryć się pod dachem.

Jesień podarki przysyła,
Dogoni je wnet ścieżką mglistą.
Ja z nitek babiego lata
Uplotę harfę srebrzystą.

Gdy jesień już zakróluje,
A będzie tak – nie ma rady,
Ja drzewom w złotych koronach,
Zaśpiewam letnie ballady.

Będę je śpiewać w szarugi,
Gdy złoto z koron poznika,
Bo słońce w piosenkach się trzyma,
Tak jak smak lata w słoikach.

Niezapominajki

O czym pamiętają niezapominajki?
I gdzie przechowują wszystkie te wspomnienia?
Czy w tym żółtym środku? Czy w niebieskich płatkach?
Czy pod drobnym listkiem, gdzie jest skrawek cienia?

A może w korzonkach skryły je pod ziemią?
Wolno o nie pytać czy też nie wypada?
Może dziś na łące, gdy przyłożę ucho,
Zupełnie niechcący któraś się wygada…

 Bałagan

Książki z półek pospadały
Bajki im się pomieszały
Śnieżkę znajdziesz w innym lesie
Babci w koszu obiad niesie.
A krasnale za chwil kilka
Pokonają złego wilka.
Gdzie Kapturek spytasz pewno?
On od dzisiaj jest królewną
Śpiącą i w wysokiej wieży
W dobre serce Bestii wierzy.
Smok Wawelski jest na diecie
I wystąpił w kabarecie.
Jaś z Małgosią patrzą – chatka,
Lecz nie jędzy, a Puchatka.
Jędza za to w ciemnym lochu
Leży gdzieś na ziarnku grochu.
Trolla złego jest to wina
Że już w lampie nie ma dżina.
Pustą lampę wziął Alladyn
Sprzedał tanio świtem bladym.

Zielona ścieżka

Zieloną pójdę ścieżką,
Po radość i przygody.
Piosenki może znajdę
Na chwile bez pogody.

Odnajdę je wśród ciszy,
Nabiorę w plecak, w ręce,
I wszystkim przyjaciołom
Przyniosę po piosence.