Odcinek 1 (26) – O powrocie z wakacji, sznurkowej poczcie i kosmicznych planach

Wakacje były cudowne. Co prawda nie mogłam ze sobą zabrać moich niezwykłych klocków, ale w końcu one też muszą czasem odpocząć. A gdy w czasie letnich wędrówek przychodził mi do głowy pomysł, co mogłabym wybudować, szybciutko zapisywałam go w moim kieszonkowym notesie, żeby nie zapomnieć. Bo pomysły potrafią szybko wylatywać z głowy. Często szybciej niż wystraszony wróbel z poręczy balkonu. Czuje się wtedy taki dziwny żal. Dziwny, bo nie pamięta się właśnie tego, za czym jest nam żal.

Notes (obecnie żółty w poziomki) przydaje się nie tylko do zapisywania pomysłów. Gdy wracałam od cioci z Kalisza, spotkałam w pociągu dziewczynkę w moim wieku. Ma na imię Łucja. Siedziałyśmy obok siebie i świetnie nam się gadało. Nauczyła mnie grać w „Ani tak, ani nie”. Szybko zadawała mi w tej grze różne pytania, a ja nie mogłam odpowiedzieć ani słowem „Tak”, ani słowem „Nie”. To wcale nie jest takie proste. „Czy lubisz lody?”, „Czy byłaś na Marsie?”, „Czy masz na imię Hermenegilda?”, „Czy marchewki są pomarańczowe?”. Łucja mieszka w Łodzi, więc wysiadała pierwsza. Zapisałam sobie jej adres i obiecałam napisać list z niespodzianką. I mam nadzieję, że ona mi odpisze, bo to jest fantastyczna sprawa dostawać listy. Moja mama też tak uważa. I sama takie pisuje. A niektóre wsadza Tacie do jego kubka na kawę i Tata lubi je tam znajdywać. Potem czyta je właśnie przy kawie i uśmiecha się, jakby te słowa miały smak czekolady. Bo Tata bardzo lubi czekoladę. Szczególnie do kawy. A jeszcze co do papierowych listów – zawsze można do nich załączyć niespodziankę. Ja w pierwszym liście wyślę Łucji własnoręcznie wykonaną zakładkę do książek.

Na razie tyle o Łucji, bo muszę Wam opowiedzieć o jeszcze jednej dziewczynce. Kiedy nie było nas w domu, okazało się, że wprowadzili się do bloku obok nowi sąsiedzi. Są bardzo mili. Mają sześcioro dzieci – pięciu chłopaków i jedną córeczkę. Nasze mamy spotkały się przy straganie ze śliwkami i razem wracały z siatami do domów, rozmawiając co która z tych śliwek zrobi i nie tylko o tym. Okazało się, że córeczka tej pani, Rita, jest dokładnie w moim wieku i bardzo się martwiła, że w nowym miejscu zamieszkania nie znajdzie koleżanki.
– To problem już chyba rozwiązany – powiedziała moja mama, a ja jeszcze tego samego dnia poznałam Ritę. Bracia mówią na nią Riciula Spryciula i szybko przekonałam się, że nie bez powodu. Gdy mnie odwiedziła pierwszy raz, wyszła na nasz balkon sprawdzić jak daleko jest do ich balkonu. To blok obok i nasze balkony są po skosie w nie tak dużej odległości. Powiedziała, że świetną zabawą będzie poczta sznurkowa, tylko nasi tatusiowie muszą nam pomóc ją zainstalować. I tatusiowie pomogli. Potrzebowałyśmy sznurka i plastikowego, zamykanego pudełeczka. Mój tata zrobił w pudełeczku dziurki i przewlókł sznurek, a Tata Riciuli wymyślił jak jedną końcówkę sznurka z ich balkonu przerzucić na nasz i z powrotem. Wziął rakietkę od badmintona, uwiązał sznurek do lotki i mocno pacnął. To niesamowite, że od razu trafił w nasz balkon. Mój Tata przełożył sznurek przez barierkę i – spojrzawszy na nas, jak na widownię wielkiego tenisowego meczu – również pacnął rakietką lotkę z powrotem do sąsiada. Obaj dostali wielkie brawa. Po licznych pokłonach, Tata Riciuli zawiązał supełek i w ten oto sposób plastikowe pudełeczko z liścikami mogło krążyć na sznurku między balkonami. Już pierwszego wieczoru wypróbowałyśmy nasz system: „Słodkich snów” – napisała Rita. „Wzajemnie – odpisałam. – Wpadnij jutro to opowiem więcej o moich skarbach”. Bo tego dnia nie pokazałam Ricie moich niezwykłych klocków. Nie było, jak to mówią dorośli, sprzyjających warunków. Powiedziałam tylko, że w skrzyniach, które ją bardzo zaciekawiły, mam prawdziwe skarby i gdy przyjdzie następnym razem na dłużej, wszystko jej pokażę i gdzieś ją porwę. W głowie już miałam wielkie marzenie i całkiem solidny plan działania. Postanowiłam bowiem (i mówię to tylko Wam i w dodatku szeptem) odwiedzić załogę Międzynarodowej Stacji Kosmicznej… Wybierzecie się tam ze mną?

  3 comments for “Odcinek 1 (26) – O powrocie z wakacji, sznurkowej poczcie i kosmicznych planach

  1. Emil 5 lat
    28 września 2017 at 18:12

    Czekaliśmy z niecierpliwością przez całe wakacje na nowe opowieści. Super, że już wróciliście! Emil strasznie jest ciekawy jakie przygody będzie miała Goszajka 😊 pozdrowienia!!

  2. Mafka
    12 września 2017 at 17:23

    Cudowne opowieści ❤ choć Maja i Lena stwierdziły zgodnie „co takie krótkie” 😂 Także prosimy o więcej i ciepło pozdrawiamy.

    • admin
      12 września 2017 at 21:02

      Nowe opowieści będą się pojawiać co wtorek, a póki co zapraszam do Pierwszej Księgi Przygód (chyba, że już przeczytana), do zakładki Wiersze no i do Piosenek Goszajki 🙂 Pozdrawiam serdecznie Maję i Lenę!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *