Odcinek 18: Jak zbudowałam tory i pojechałam w Siną Dal

Czy do Sinej Dali jest bardzo daleko? Czy stamtąd można wrócić? Czy ona w ogóle jest na mapie? Już tylu bohaterów książek i filmów wybrało ten kierunek. Na koniec opowieści ich sylwetki nikły na horyzoncie. Postanowiłam wyruszyć w tą Siną Dal i sprawdzić, co to za tajemnicze miejsce.

Najpierw zbudowałam kawałek torowiska. Potem nad fragmentem wzniosłam tunel. Gdy kładłam ostatni klocek, tunel urósł, tory rozszerzyły się, a ja usłyszałam dudnienie i przeciągły, głośny dźwięk ostrzegawczy. Nadjeżdżał pociąg. O nie! Nie wybudowałam stacji! Obejrzałam się za siebie. Mój pokój jeszcze całkiem nie zniknął i trochę klocków leżało pod ręką. Szybko złożyłam kilka prostych ławek, słupek z zegarem, skromne zadaszenie i krzywy peron. Uff. Stacja wyrosła w ostatniej chwili i pociąg mógł majestatycznie wjechać, hamując przy tym głośno.

– Dokąd on jedzie? – zapytałam konduktora, który stał na schodkach pierwszego wagonu.
– W Siną Dal – odpowiedział podkręcając wąsa.
– Czy mogę kupić u pana bilet?
– Oczywiście. Ulgowy to dwa cukierki owocowe.
Świetnie. Miałam ze sobą. Wczoraj od babci dostałam landrynki w puszce i schowałam, zanim mama zdążyła zobaczyć. Konduktor włożył do ust od razu dwa, a jego policzki zrobiły się jak małe baloniki. Pozwolił mi wsiąść do pociągu, kłaniając się lekko, jak mój dziadek, gdy przepuszcza damę przodem (dziadek twierdzi, że wszystkie kobiety w naszym domu to damy – ja również). Wagon był zupełnie pusty. Przeszłam do drugiego. Tu też nie było żywej duszy. Podobnie w trzecim i czwartym. Na dobrą sprawę z taką ilością pasażerów mogłaby na tej trasie kursować sama lokomotywa. Jednak w piątym wagonie zobaczyłam znajome uszy, sterczące znad jednego z siedzeń. Domyślacie się kto to był? Jasne. Pan Królik! Poznaliście go już na Zamku, a potem na wyspie z latarnią morską. Tym razem podróżował dziwnym pociągiem w Siną Dal. Od razu podbiegłam, żeby się przywitać.

– Witaj, Panie Króliku
– Panna Goszajka! Znowu się spotykamy!
Mama mi mówiła, że czasem te same osoby spotykamy w najbardziej zaskakujących momentach w życiu, choć na co dzień wcale nie mamy ze sobą kontaktu. Nieraz się już nad tym faktem zastanawiała, bo nie wierzy w przypadki. Tata miał ostatnio taką sytuację. Leciał samolotem do Portugalii, w którym nagle pojawił się jego kolega z Kolumbii. Ale była heca. Podobno, bo mnie przy tym nie było. No, ale wróćmy do posiadacza dużych uszu.
– Odwiedzałeś już, Panie Króliku, Siną Dal? Jak tam jest? Mają ładny dworzec?
– Jeszcze tam nie byłem i pewnie jadę tak jak ty, panno Goszajko, z czystej ciekawości. Choć ciekawość nie jest powodem, dla którego zawsze warto się w coś angażować, to jednak tym razem zdecydowałem się pójść za jej głosem – te ostatnie słowa zabrzmiały trochę poważnie. Jakby Królik stał na wielkiej scenie w świetle reflektorów i przemawiał ze wzniesioną dłonią. Aż chciałam zaklaskać, ale nie do końca zrozumiałam o co mu chodzi. To pewnie miało być coś mądrego i wartego zapamiętania, ale niestety: do dzieci trzeba mówić mniej kwieciście. Nic jednak nie powiedziałam, tylko usiadłam obok uśmiechnięta. Ruszyliśmy. Pociąg nie zatrzymywał się już po drodze na żadnej stacji i całkiem szybko dotarł co celu. Gdy zahamował, konduktor obwieścił donośnym głosem, stojąc na peronie dworca w Sinej Dali, że jest to koniec podróży i żeby podróżni nie zapomnieli o zabraniu bagażu. Ja zabrałam puszkę landrynek a Pan Królik siatkę sałaty. Zeszliśmy po schodkach na pusty peron, który znikał we mgle, by po chwili znów się z niej wyłonić. Gęsta mgła spowijała budynek dworca i ławki. Przeszliśmy ledwo widoczną kładką na drugą stronę torów i weszliśmy do dworcowej poczekalni. Panowała w niej absolutna cisza, a kurz cicho tańczył w kolumnach światła, wpadającego przez szklany dach.
– Dziwnie tu trochę – szepnęłam do Pana Królika. – Myślałam, że będzie się tu roiło od ciekawych postaci. Bohaterów z westernów, podróżników, dzielnych obrońców pokrzywdzonych, którzy odchodzili nie chcąc nagród, medali, oklasków i kwiatków od dzieci w strojach ludowych.
Przeszliśmy przez dworzec. Na niewielkim placu starsza pani karmiła gołębie. Podeszliśmy do niej po cichu, żeby nie spłoszyć ptaków.
– Dzień dobry pani. Co za dziwne miejsce. Czy ktoś oprócz pani tutaj mieszka?
– A skąd. Wszyscy, którzy przybywają (rzadko, bo rzadko) po pewnym czasie wyruszają dalej w poszukiwaniu przygód lub wracają do siebie. To miejsce to tylko stacja przesiadkowa, chwila na zastanowienie co robić dalej w życiu. I urząd pocztowy.
– Urząd pocztowy? Gdzie? – zapytałam równocześnie z królikiem
– A tutaj – starsza pani pokazała na ptaki, biegające wokół niej za kawałkami chleba. – To gołębie pocztowe. Przynoszą mi listy z rożnych stron. Jeśli stąd odjeżdżacie, koniecznie do mnie napiszcie. Uwielbiam otrzymywać papierowe listy. Niektórzy wkładają do nich suszone kwiaty lub własnoręcznie malowane pocztówki. Słyszałam coś o istnieniu skrzynek i listów elektronicznych, ale to musi być coś okropnego – wzruszyła ramionami wysypując okruszki z foliowej torebki.

Pożegnaliśmy starszą panią i w te pędy pobiegliśmy na peron. Nasz pociąg jeszcze stał, ale wkrótce miał ruszać. Stacją docelową był teraz dla mnie mój pokój. Królik jechał dalej. Gdy wysiadłam z pociągu, Pan Królik pomachał przez okno i po chwili wjechał w tunel. Na pewno się jeszcze spotkamy. Ja tym czasem pobiegłam do mamy zapytać na czym mogłabym napisać ładny list. Otworzyła szufladę w komodzie (tą moją ulubioną, w której nie mogę sama szperać) i wyjęła coś, co się nazywa „papeteria”. Gdy ją zobaczyłam aż podskoczyłam z zachwytu.

W najbliższe wakacje napiszę całą stertę papierowych listów do koleżanek. I sama będę czekała na takie niespodzianki w skrzynce. Zawsze w niej znajduję tylko ulotki z reklamą. A przecież nie po to powstały skrzynki pocztowe, żeby dostawać zniżkę na pizzę.

  1 comment for “Odcinek 18: Jak zbudowałam tory i pojechałam w Siną Dal

  1. Kaj 4.5 roku z mamą
    5 kwietnia 2017 at 02:32

    Ulubiona.Codziennie muszę czytać Synkowi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *